10 lat z Pit Bike. Od zwykłej łąki do Mistrzostw Polski – tak zaczęła się nasza historia

6 września 2016 roku przyjechała do nas pierwsza dostawa Pit Bike’ów. Dokładnie 10 lat temu. Kiedy dzisiaj patrzę na to, co wydarzyło się przez tę dekadę, sam czasami nie mogę uwierzyć, dokąd zaprowadziło nas kilka małych motocykli, zwykła łąka, trochę ścieżek i ogromna zajawka do jazdy.

Bo prawda jest taka, że na początku wcale nie byłem przekonany do Pit Bike’ów.

Ba.

Byłem wręcz sceptyczny.

Pit Bike? Dla mnie kiedyś była to trochę „paczka gwoździ z Allegro”

Ci, którzy znają mnie od lat, wiedzą, że motocross był w moim życiu praktycznie od zawsze.

Duże motocykle. Tory motocrossowe. Zawody. Treningi. Busy. Przyczepy. Serwis. Części. Benzyna. Błoto. Kurz.

Normalny motocrossowy świat.

Natomiast Pit Bike?

W latach mniej więcej 2010–2015 te małe motocykle kojarzyły mi się, mówiąc delikatnie, średnio.

Patrzyłem na nie trochę jak na taką „paczkę gwoździ kupioną na Allegro”. 😁

Mały chiński motorek. Coś się zaraz urwie, coś odpadnie, chwilę pojeździ i tyle.

Tak wtedy myślałem.

I dzisiaj mogę się z tego spokojnie pośmiać.

Wszystko zaczęło się od Łukasza Pawlikowskiego

Moje posty w internecie chyba wszyscy znacie.

Wiecie też, że mój marketing czasami jest trochę… wykręcony. 😁

Pracując kiedyś w USA zobaczyłem jednak, że właśnie tak robi się marketing. Trzeba być widocznym, trzeba mówić o tym, co się robi, pokazywać emocje i przede wszystkim umieć zarażać innych swoją pasją.

I właśnie gdzieś przez internet Łukasz Pawlikowski wyczaił MXWójcik.

Skontaktował się z moim bratem Marcinem.

Marcin został zaproszony na szkolenie Pit Bike dla dzieci i dorosłych.

Ja oczywiście od razu zacząłem wypytywać.

Dzwonię do brata:

– No i jak było? Jeździli? Psują się? Ile to kosztuje? Jak te motocykle w ogóle dają sobie radę?

A Marcin mówi mniej więcej:

– Stary, dzieciaki latały jak szalone. Frajda na maksa. Normalnie jak u nas w dużym MX. Busy, przyczepki, motocykle, rodzice, całe rodziny. Wszystko żyje.

Potem były treningi dorosłych i starszej młodzieży.

I znowu to samo.

Ludzie zsiadali z motocykli z bananem na twarzy.

Mega zabawa.

Rywalizacja.

Śmiech.

Zmęczenie.

Emocje.

Czyli wszystko to, za co kochamy motocross.

I wtedy zaczęło mi się coś układać w głowie.

Kurczę… przecież właśnie tego nam brakowało

Od lat pracowałem z ludźmi, którzy chcieli rozpocząć przygodę z motocrossem.

Przychodził rodzic i mówił:

– Seba, dzieciak chce jeździć. Co musimy zrobić?

No i zaczynała się wyliczanka.

MX 65 albo MX 85.

Około 20 tysięcy złotych na motocykl.

Potem trzeba go jakoś wozić.

Bus albo przyczepa.

Do tego serwis.

Części.

Pierwsze poprawki.

Czasami trochę tuningu.

Sprzęt dla zawodnika.

I zanim dzieciak zdążył w ogóle sprawdzić, czy motocross naprawdę go wciągnie, rodzic musiał już przygotować naprawdę konkretny budżet.

Pomyślałem wtedy:

Kurczę, przecież właśnie tutaj Pit Bike ma ogromny sens.

Można rozpocząć przygodę z motocyklem bez wchodzenia od pierwszego dnia w pełnowymiarowy, kosztowny świat dużego motocrossu.

Dziecko może się nauczyć gazu, hamowania, pozycji na motocyklu, zakrętów, pracy ciałem.

Może poczuć rywalizację.

Może się przewrócić.

Wstać.

Spróbować jeszcze raz.

I przede wszystkim może odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie:

Czy ja naprawdę kocham jazdę na motocyklu?

„Łukasz, przyjedziesz do nas z sześcioma Pit Bike’ami?”

No dobra.

Trzeba było sprawdzić to na własnej skórze.

Dzwonię do Łukasza.

– Łukasz, przyjedziesz do nas z sześcioma Pit Bike’ami? Polatamy sobie. Zobaczymy, co to naprawdę jest.

Łukasz przyjechał.

Zebrali się również kumple z Gdańska.

Motocykle odpalone.

Kaski na głowę.

I jazda.

😂🔥

Nie będę dorabiał do tego żadnej wielkiej filozofii.

Bawiliśmy się fenomenalnie.

Była walka.

Było wyprzedzanie.

Były zakręty.

Było kombinowanie, kto pojedzie szybciej.

Były emocje dokładnie takie same jak na dużym motocrossie.

Tylko wszystko było mniejsze.

Poza frajdą.

Frajdę mieliśmy gigantyczną.

I chyba właśnie tego dnia naprawdę zakochaliśmy się w tych małych miniaczach.

6 września 2016 roku wszystko zaczęło się na poważnie

Niedługo później zapadła decyzja.

Wchodzimy w to.

6 września 2016 roku do MXWójcik przyjechała pierwsza dostawa Pit Bike’ów.

Dzisiaj ta data ma dla mnie naprawdę ogromne znaczenie.

Bo wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, co wydarzy się przez następnych 10 lat.

Nie mieliśmy profesjonalnego toru Pit Bike.

Nie mieliśmy wielkiej szkółki.

Nie było całej struktury zawodów, treningów i tego wszystkiego, co widzimy dzisiaj.

Była zwykła łączka i ścieżki.

I były dzieciaki, które chciały jeździć.

To wystarczyło.

Najpierw łąka. Potem tor

Zaczęliśmy trenować.

Jedno dziecko.

Drugie.

Kolejne.

Rodzice zaczęli przywozić dzieciaki.

Dzieci przyciągały następne dzieci.

Ktoś kupił swój pierwszy motocykl.

Ktoś przyjechał spróbować.

Ktoś został z nami na kilka kolejnych sezonów.

Zwykła łączka zaczęła już nie wystarczać.

Powstał tor dla Pit Bike’ów.

I nagle z czegoś, co miało być ciekawą alternatywą i dobrą zabawą, zaczęło powstawać prawdziwe środowisko.

Busy.

Przyczepy.

Namioty.

Rodzice.

Dzieci.

Rodzeństwa.

Dziadkowie.

Całe rodziny.

Dokładnie to, co Marcin opowiadał mi po swoim pierwszym spotkaniu z Pit Bike.

Tylko teraz działo się to u nas.

W Gdańsku.

Aż przyszedł rok 2022

Gdyby ktoś na początku naszej historii powiedział mi:

„Seba, za kilka lat będziecie organizować Mistrzostwa Polski Pit Bike w Gdańsku”

– chyba popukałbym się w czoło. 😁

A jednak.

W 2022 roku, wspólnie z promotorem, GAMK Gdańsk oraz ekipą Pit Bike Pomorze, zorganizowaliśmy w Gdańsku pierwsze historyczne Mistrzostwa Polski Pit Bike.

Dla mnie był to jeden z tych momentów, kiedy człowiek zatrzymuje się na chwilę i myśli:

Cholera. Przecież jeszcze niedawno lataliśmy tym po zwykłej łące.

A teraz mamy zawodników.

Mamy klasy.

Mamy profesjonalnie przygotowany tor.

Mamy zawody.

Mamy rodziców stojących przy trasie.

Mamy dzieciaki walczące o wyniki.

Mamy Mistrzostwa Polski.

I to wszystko wydarzyło się naprawdę.

Ale największym sukcesem nie są zawody ani puchary

Przez te 10 lat poznaliśmy setki fantastycznych ludzi.

Dzieci.

Młodzież.

Nastolatków.

Dorosłych.

Mamy.

Ojców.

Dziadków.

Całe familie.

I właśnie to jest chyba najpiękniejsze w całej tej historii.

Widziałem dzieciaka, który pierwszy raz siadał na motocyklu i bał się odkręcić gaz.

Potem jechał pierwsze samodzielne okrążenie.

Później pierwszy zakręt.

Pierwszy skok.

Pierwszy wyścig.

Pierwszy puchar.

A po kilku latach patrzysz na niego i widzisz już młodego zawodnika.

Niektóre dzieciaki, które zaczynały przygodę z nami, są dzisiaj nastolatkami albo młodymi dorosłymi ludźmi.

I wtedy człowiek dopiero uświadamia sobie, ile czasu minęło.

10 lat.

Motocykle można wymienić.

Plastiki można połamać.

Silnik można wyremontować.

Puchar kiedyś pokryje się kurzem.

Ale tych wspomnień nikt już nam nie zabierze.

Pit Bike Pomorze – bo szybko przestało chodzić tylko o motocykle

Z czasem wokół Pit Bike zaczęła budować się prawdziwa ekipa.

Pit Bike Pomorze to dla mnie nie tylko nazwa.

To ludzie.

To rodzice stojący przy torze.

To dzieciaki pomagające sobie w parku maszyn.

To wspólne wyjazdy na zawody.

To emocje po dobrym biegu i czasami łzy po takim, który kompletnie nie wyszedł.

To telefony.

Wiadomości.

Zdjęcia.

Filmy.

Setki rozmów.

To cała społeczność, która powstała wokół tych małych motocykli.

I chyba właśnie dlatego Pit Bike tak mocno nas wciągnęły.

Zawodnicy Pit Bike GAMK Gdańsk

Osobnym rozdziałem tej historii są zawodnicy reprezentujący GAMK Gdańsk.

To właśnie dzięki takim dzieciakom i młodym zawodnikom całe to szkolenie ma sens.

Bo najpiękniejsza droga wygląda właśnie tak:

najpierw kilka metrów na motocyklu,

potem trening,

następnie pierwszy wyścig,

pierwsza rywalizacja,

pierwsze barwy klubowe,

a później być może duży motocross.

Nie każdy musi zostać Mistrzem Polski.

Nie każdy musi kiedyś wystartować na dużym MX.

I wcale nie o to chodzi.

Najważniejsze, żeby nauczyć młodego człowieka sportu, systematyczności, pokory, szacunku do rywala i tego, że po upadku trzeba podnieść motocykl i jechać dalej.

Puchary są dodatkiem.

Najważniejszy jest człowiek.

Szkoła Motocrossu MXWójcik – tutaj można zacząć

I właśnie dlatego cały czas rozwijamy Szkołę Motocrossu MXWójcik.

Jeżeli Wasze dziecko patrzy na motocykle i oczy zaczynają mu się świecić, naprawdę nie musicie od razu kupować motocykla, busa, przyczepy i połowy sklepu motocrossowego. 😁

Najpierw trzeba spróbować.

Pod okiem instruktora.

Na odpowiednio dobranym motocyklu.

Spokojnie.

Bez niepotrzebnej presji.

Uczymy od podstaw, ale pracujemy też z dziećmi i młodzieżą, które już jeżdżą i chcą robić kolejne kroki.

Pozycja.

Hamowanie.

Gaz.

Zakręty.

Technika.

Bezpieczeństwo.

A później coraz szybsza i coraz bardziej świadoma jazda.

Bo dokładnie tak rodzi się pasja.

Nie masz motocykla? Od tego jest nasza wypożyczalnia

Przez lata nauczyłem się jednej rzeczy.

Najgorsze, co można zrobić, to kupić dziecku na dzień dobry wszystko, zanim ono w ogóle spróbuje jazdy.

Dlatego działa również nasza wypożyczalnia motocykli MXWójcik.

Można przyjechać.

Spróbować.

Zobaczyć reakcję dziecka.

Sprawdzić, czy to jest właśnie „to”.

A jeśli po treningu młody zawodnik przez następne trzy dni będzie pytał:

„Tato, kiedy znowu jedziemy?”

to wtedy prawdopodobnie już wiecie, że przepadliście. 😂

My też kiedyś przepadliśmy.

MXWójcik Moto Shop – od pierwszego Pit Bike’a po kolejne etapy

Naturalnym elementem całej historii jest również nasz sklep MXWójcik.

Przez te lata sprzedaliśmy mnóstwo motocykli i pomogliśmy rozpocząć przygodę wielu dzieciakom oraz dorosłym.

Ale dla mnie sprzedaż motocykla nigdy nie kończyła się na:

„Proszę, tutaj faktura, tutaj motocykl, do widzenia”.

Bo później spotykamy tych ludzi na torze.

Na treningach.

Na zawodach.

W parku maszyn.

Wracają po części.

Po serwis.

Po kolejny motocykl.

Młodszy brat przejmuje motocykl po starszym.

Potem pierwszy Pit Bike zamienia się czasami na większy.

A później zaczyna się duży motocross.

I koło się zamyka.

MXWójcik to sklep, ale przede wszystkim od lat jest to dla nas motocross.

Pit Bike jako droga do dużego motocrossu

Od dawna powtarzam, że szkółki Pit Bike przy klubach mogą być jedną z najlepszych dróg do odbudowania i rozwijania dużego motocrossu w Polsce.

Dziecko nie musi zaczynać od wielkiej inwestycji.

Może wejść w ten sport krok po kroku.

Poznać zasady.

Nauczyć się techniki.

Poznać tor.

Poczuć atmosferę zawodów.

A jeżeli będzie chciało więcej – droga stoi otworem.

MX65.

MX85.

I dalej.

Pit Bike nie musi być konkurencją dla dużego motocrossu.

Pit Bike może być jego początkiem.

I dokładnie tak patrzymy na to od lat.

10 lat minęło. A my nadal mamy ten sam uśmiech

Kiedy dzisiaj wracam pamięcią do 2016 roku, widzę tę zwykłą łąkę.

Kilka ścieżek.

Małe motocykle.

I nas, którzy kompletnie nie wiedzieliśmy jeszcze, co właśnie się zaczyna.

Potem przyszły kolejne motocykle.

Treningi.

Tor.

Pit Bike Pomorze.

Zawodnicy GAMK Gdańsk.

Wyjazdy.

Puchary.

Mistrzostwa Polski.

Szkoła.

Wypożyczalnia.

Sklep.

Setki dzieci.

Setki rodziców.

Tysiące okrążeń.

I nie wiem nawet, ile razy przez te 10 lat słyszałem:

„Seba, jeszcze jedno kółko!” 😁

I właśnie dla takich chwil warto było to wszystko robić.

MXWÓJCIK – Dziękuję Wam za te 10 lat

Dziękuję każdemu, kto przez ten czas był częścią tej historii.

Nie ma znaczenia, czy byliście z nami 10 lat, pięć sezonów, jeden sezon czy przyjechaliście tylko raz.

Dziękuję zawodnikom.

Rodzicom.

Dzieciakom.

Trenerom.

Działaczom.

Ludziom z GAMK Gdańsk.

Ekipie Pit Bike Pomorze.

Łukaszowi, który kiedyś pokazał nam, że te małe motocykle wcale nie są „paczką gwoździ”. 😁

Marcinowi.

Wszystkim znajomym, którzy wtedy wsiedli na te sześć motocykli i zaczęli z nami latać.

I wszystkim tym, którzy przez kolejne lata dokładali swoją cegiełkę.

Od sześciu Pit Bike’ów i zwykłej łąki do Mistrzostw Polski.

Kiedy to piszę, sam się uśmiecham.

Bo chyba najlepsze historie właśnie tak powstają.

Nie wtedy, kiedy ktoś siada przy biurku i rozpisuje wielki biznesplan.

Tylko wtedy, kiedy ktoś dzwoni do kumpla i mówi:

– Łukasz, przyjedziesz do nas z sześcioma Pit Bike’ami? Polatamy sobie.

Tak właśnie było.

I właśnie tak to wszystko się zaczęło.

❤️🏁

Sebastian Wójcik
MXWójcik | Szkoła Motocrossu | Wypożyczalnia | Pit Bike Pomorze | GAMK Gdańsk


CHCESZ ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z PIT BIKE?

Jeżeli Twoje dziecko chce spróbować jazdy, zapraszamy do Szkoły Motocrossu MXWójcik w Gdańsku.

Nie macie własnego motocykla?
Mamy wypożyczalnię.

Szukacie pierwszego Pit Bike’a, części, akcesoriów albo motocykla na kolejny etap?
Zapraszamy do MXWójcik Moto Shop Gdańsk.

Chcecie trenować, rozwijać się i w przyszłości spróbować swoich sił w zawodach?

Zapraszamy również do naszej społeczności Pit Bike Pomorze i na treningi zawodników GAMK Gdańsk.

Bo być może za kilka lat to właśnie Wasze dziecko będzie wspominało:

„Pamiętam swój pierwszy trening. Od tego wszystko się zaczęło.” 🏁❤️

Motocross to nasza praca. Nasza historia. I przede wszystkim nasza pasja.

Lubisz nasz artykuł? Śmiało udostępnij na swoim profilu lub pozostaw „like” poniżej.

MXWÓJCIK – żyjemy motocrossem. Sklep, serwis, szkoła motocrossu i media motocrossowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *