LKS JASTRZĄB LIPNO – HISTORIA PISANA MOTOCROSSEM. OD LUDZI, KTÓRZY ZBUDOWALI TOR, DO IV RUNDY MSPP 2026

Są miejsca, w których organizuje się motocross. Są też takie, w których motocross stał się częścią historii miasta, kolejnych rodzin i kilku pokoleń zawodników. Lipno należy właśnie do tej drugiej grupy. Tutaj nie trzeba nikomu tłumaczyć, czym jest zapach mieszanki, dźwięk silników o poranku i widok motocykli ustawionych za maszyną startową.

W niedzielę, 30 sierpnia 2026 roku, na torze przy ulicy Wyszyńskiego odbędzie się IV runda Mistrzostw Strefy Polski Północnej w Motocrossie. Jednocześnie będzie to I runda Mistrzostw Okręgu Bydgoskiego.

Organizatorem jest Lipnowski Klub Sportowy „Jastrząb” Lipno. Oficjalny kalendarz Polskiego Związku Motorowego potwierdza termin, miejsce oraz organizatora.

Można byłoby więc napisać zwykłą zapowiedź zawodów.

Data. Godzina. Klasy. Adres.

Tylko że w przypadku Lipna byłoby to zdecydowanie za mało.

Bo zanim w niedzielę opadnie pierwsza bramka, warto przypomnieć ludzi, dzięki którym motocross w Lipnie w ogóle powstał.

Ludzi, którzy nie dostali gotowego toru.

Oni ten tor zbudowali.

ZANIM BYŁ MOTOCROSS, BYŁA PASJA DO MOTOCYKLI

Początki zorganizowanego sportu motorowego w Lipnie sięgają 1969 roku. Wtedy organizowano pierwsze popularne imprezy z wykorzystaniem motorowerów oraz motocykli produkowanych w Polsce.

Rok później wydarzyło się coś bardzo ważnego dla późniejszej historii Jastrzębia.

W 1970 roku, z inicjatywy struktur Ludowych Zespołów Sportowych oraz Henryka Kaczorowskiego, Kazimierza Cegielskiego i Jana Jaglińskiego, działający wcześniej Gromadzki Klub Sportowy w Jastrzębiu został przekształcony w Ludowy Klub Sportowy „Jastrząb” w Lipnie.

Co ciekawe, motocross nie był jeszcze wtedy jedynym ani nawet podstawowym obszarem działalności klubu. Funkcjonowały sekcje siatkówki, podnoszenia ciężarów, kolarstwa i turystyki.

Dopiero później miała narodzić się dyscyplina, która na dziesięciolecia zwiąże nazwę Jastrzębia z Lipnem.

Motocross.

JAN JAGLIŃSKI I LUDZIE, KTÓRZY ZACZĘLI TO BUDOWAĆ

W grudniu 1974 roku Jan Jagliński został prezesem klubu. Funkcję tę pełnił przez dziesięć lat, do 1984 roku.

Właśnie w tym okresie działalność Jastrzębia została poszerzona o sekcję turystyki motorowej oraz sekcję motocrossową.

Jagliński był jednym z jej założycieli.

I tu dochodzimy do roku, który dla motocrossowego Lipna jest absolutnie fundamentalny.

1979 – ZACZYNA SIĘ MOTOCROSSOWA HISTORIA LIPNA

W 1979 roku oficjalnie powołano motocross w Lipnie.

Rozpoczęła się również budowa toru.

I właśnie sposób, w jaki ten obiekt powstał, mówi bardzo dużo o tamtym pokoleniu ludzi.

Nie było gotowego kompleksu.

Nie było wielkiego inwestora.

Nie było armii firm budowlanych.

Tor powstawał społecznie, dzięki pracy zawodników i działaczy klubu.

Budowę zakończono na początku lat 80.

Dzisiaj łatwo przyjechać na zawody, rozłożyć namiot na padoku i powiedzieć:

„Fajny tor”.

Ale kiedy patrzymy na historię takich miejsc, warto pamiętać, że ktoś wcześniej musiał wejść na tę ziemię z łopatą, spychaczem i pomysłem.

Ktoś musiał uwierzyć, że właśnie tutaj motocross ma przyszłość.

I ludzie Jastrzębia uwierzyli.


JERZY ZIELIŃSKI – ZAWODNIK, TRENER, PREZES I CZŁOWIEK, OD KTÓREGO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO

Nazwiskiem, którego przy historii Jastrzębia nie sposób ominąć, jest Jerzy Zieliński.

Przez dziesięciolecia związany z klubem. Zawodnik, trener, działacz i wieloletni prezes.

W archiwalnym materiale Zieliński wspominał także o swojej społecznej pracy przy budowie toru. Mówił wprost o pracy na spychaczu i ogromnym dorobku sportowym stworzonym przez kolejne pokolenia związane z lipnowskim motocrossem. W 2014 roku, broniąc przyszłości klubu, wskazywał na 136 zdobytych tytułów mistrzowskich, licząc szeroki dorobek środowiska i zawodników Jastrzębia.

Niezależnie od sposobu liczenia poszczególnych tytułów jedna rzecz nie podlega dyskusji.

Jastrząb przez dziesięciolecia wychował i skupiał wokół siebie ogromną grupę bardzo dobrych motocrossowców.

A Zieliński był przy tym przez znaczną część tej historii.

W 2026 roku nadal jest prezesem klubu.

I ponownie będzie w centrum najbliższych wydarzeń.

W regulaminie IV rundy MSPP Jerzy Zieliński jest dyrektorem zawodów.

Historia znowu spotyka się więc z teraźniejszością.

Jeżeli w historii LKS Jastrząb Lipno mielibyśmy wskazać jedną postać, bez której trudno byłoby opowiedzieć dzieje tego klubu, byłby nią Jerzy Zieliński.

To nie tylko wieloletni zawodnik, trener, działacz i prezes. To przede wszystkim jeden z głównych inicjatorów i ludzi, którzy przez dziesięciolecia budowali motocross w Lipnie praktycznie od podstaw.

Jerzy Zieliński przez lata był tam, gdzie klub najbardziej go potrzebował – przy zawodnikach, przy organizacji zawodów, przy torze i przy codziennych sprawach Jastrzębia. Zawsze pomocny, zaangażowany i oddany klubowi.

Co najważniejsze, jego historia z Jastrzębiem wcale się nie zakończyła. Do dziś pozostaje urzędującym prezesem LKS Jastrząb Lipno i nadal aktywnie uczestniczy w życiu klubu, dbając o miejsce, które przez tyle lat współtworzył.

Można zmieniać pokolenia zawodników, motocykle, regulaminy i realia sportu, ale jedno w Lipnie pozostaje niezmienne – Jerzy Zieliński jest jedną z najważniejszych, a dla wielu po prostu najważniejszą postacią w historii Jastrzębia Lipno.


ANDRZEJ KAMYKOWSKI „KAMYK” – NAJPIERW BUDOWAŁ TOR, PÓŹNIEJ SIĘ NA NIM ŚCIGAŁ

Jeżeli opowiadamy historię LKS Jastrząb Lipno, Andrzej Kamykowski – to nie możemy się tutaj zatrzymać zatrzymamy tylko na chwilę.

To jest jedna z tych postaci, przez które można opowiedzieć historię całego klubu.

Kamykowski w latach 70. i 80. społecznie uczestniczył w budowie toru motocrossowego w Lipnie.

A kiedy obiekt już powstał?

Zdobył licencję.

I sam został zawodnikiem LKS Jastrząb Lipno.

Ścigał się wyczynowo przez ponad 17 lat.

Ale motocross dla „Kamyka” nie skończył się wraz z odwieszeniem kasku.

Przez kolejne lata pracował przy organizacji zawodów. Pomagał klubowi. Społecznie naprawiał również motocykle młodszym zawodnikom.

Jego zaangażowanie najlepiej pokazuje historia przywołana przy okazji przyznania mu w 2019 roku tytułu „Zasłużony dla Miasta Lipna”.

Kamykowski miał nawet prosić o przesunięcie terminu operacji kręgosłupa, aby móc uczestniczyć w organizacji ważnych zawodów motocrossowych w Lipnie.

To już nie jest hobby.

To kawał życia.

I jest jeszcze piękny element łączący przeszłość z teraźniejszością.

W oficjalnym regulaminie zawodów z 30 sierpnia 2026 roku nazwisko Andrzeja Kamykowskiego ponownie się pojawia.

Jest wpisany jako jedna z osób odpowiedzialnych za start i metę.

Prawie pół wieku po narodzinach lipnowskiego motocrossu „Kamyk” nadal jest przy torze.

Jeżeli ktoś pyta, co znaczy klubowa tradycja, to właśnie jest odpowiedź.


PIOTR LEWICKI I KAMYKOWSKI – ŚLAD STAREGO JASTRZĘBIA Z 1991 ROKU

Im głębiej zaglądamy do archiwów, tym więcej pojawia się motocrossowego Lipna.

W starej prasie zachowały się wyniki zawodów z listopada 1991 roku.

W klasie powyżej 175 cm³ drugie miejsce zajął Piotr Lewicki z Lipna.

Trzeci był Andrzej Kamykowski.

Dokładnie taka sama kolejność pojawiła się w handicapie:

2. Piotr Lewicki
3. Andrzej Kamykowski.

To ciekawy kawałek historii również dlatego, że nazwiska obu panów nie zniknęły z życia Jastrzębia.

Aktualne dane rejestrowe klubu nadal wymieniają Andrzeja Kamykowskiego oraz Piotra Lewickiego w zarządzie LKS Jastrząb Lipno.

Zawodnicy sprzed kilkudziesięciu lat.

Później działacze.

Nadal przy swoim klubie.

Tak właśnie buduje się ciągłość.


LATA 90. – JASTRZĄB WCHODZI NA NAJWYŻSZY KRAJOWY POZIOM

Lata 90. to kolejny niezwykle ważny rozdział.

Lipno miało już tor, zaplecze oraz ludzi.

W 1992 roku klub otrzymał od władz miasta własną siedzibę z hangarami dla motocykli i pomieszczeniami socjalnymi.

Jednocześnie rosła sportowa siła Jastrzębia.

I pojawiały się nazwiska, które dobrze znają kibice pamiętający polski motocross tamtych lat.

MARCIN ABRAMOWSKI – MISTRZ POLSKI W BARWACH JASTRZĘBIA

Marcin Abramowski należał do ścisłej krajowej czołówki.

Wcześniej reprezentował inne kluby, dlatego bardzo ważne jest precyzyjne określenie okresu jego kariery.

W barwach LKS Jastrząb Lipno osiągnął jednak jeden z największych sukcesów klubu.

W 1996 roku zdobył tytuł Mistrza Polski w klasie 125 cm³.

Informację tę podawał Jerzy Zieliński w materiale poświęconym historii i osiągnięciom Jastrzębia.

Stara prasa potwierdza również Abramowskiego jako zawodnika Jastrzębia Lipno rywalizującego w krajowej czołówce klasy 125.

To były czasy niezwykle mocnej obsady polskiego motocrossu.

I Jastrząb miał w tej walce swojego mistrza.

JACEK OLSZEWSKI – WIELKI MISTRZ W BARWACH LIPNA

Kolejne wielkie nazwisko to Jacek Olszewski.

Jeden z najbardziej utytułowanych polskich motocrossowców swojego pokolenia.

Przez większą część kariery związany był z klubami Warmii i Mazur. W późniejszym okresie startował jednak w barwach Jastrzębia Lipno.

I nie był to epizod bez znaczenia.

W 1998 roku Olszewski zdobył dla Jastrzębia tytuł Mistrza Polski w klasie 125 cm³.

W tym samym roku wygrał także prestiżowe Grand Prix Niepodległości w Sochaczewie jako zawodnik Jastrzębia. Powtórzył to w barwach Lipna w 2000 roku.

Jeszcze w kolejnych latach jego nazwisko regularnie pojawiało się przy LKS Jastrząb Lipno.

To pokazuje coś ważnego.

Do Lipna przychodzili zawodnicy z nazwiskami i nadal potrafili tutaj wygrywać.


MACIEJ CZYŻOWSKI – KOLEJNE WIELKIE NAZWISKO W BARWACH JASTRZĘBIA

W historii klubu znajdziemy również Macieja Czyżowskiego.

Wielokrotnego mistrza Polski, reprezentanta kraju i jednego z najbardziej charakterystycznych zawodników swojego pokolenia.

Jerzy Zieliński, opowiadając o historii Jastrzębia, wprost wymieniał Czyżowskiego jako zawodnika startującego w barwach klubu.

Potwierdzenie znajdujemy również w prasie z końca lat 90.

W jednym z materiałów Czyżowski został określony jako lublinianin jeżdżący w barwach Jastrzębia Lipno, który walczył o zwycięstwo w mocno obsadzonych zawodach w Sochaczewie.

Jest również wyjątkowo ciekawy ślad z wielkiego motocrossu.

Przy okazji Grand Prix świata w Gdyni na liście pięciu reprezentantów Polski znajdował się właśnie Maciej Czyżowski – Jastrząb Lipno.

To pokazuje poziom, na którym w tamtym okresie funkcjonował klub.


PRZEŁOM WIEKÓW – RUSOCKI, OLSZEWSKI I STĘPIŃSKI

Kolejne nazwiska tworzą następny rozdział.

Kajetan Rusocki.
Jacek Olszewski.
Michał Stępiński.

Jerzy Zieliński wskazywał tę ekipę jako zdobywców zespołowego wicemistrzostwa Polski oraz Pucharu PZM dla Jastrzębia.

Kajetana Rusockiego znajdujemy również w późniejszych wynikach jako zawodnika Jastrzębia Lipno.

Ale szczególnie mocny był wtedy Michał Stępiński.

MICHAŁ STĘPIŃSKI – SEZON, KTÓRY ROBI WRAŻENIE DO DZISIAJ

Wyniki Mistrzostw Polski z 2000 roku mówią same za siebie.

W klasie 80 cm³ Michał Stępiński z Jastrzębia Lipno wygrał klasyfikację sezonu z kompletem 280 punktów.

Jeszcze bardziej imponujący jest sposób, w jaki to zrobił.

W dostępnej klasyfikacji Motoresults przy każdym rozegranym biegu Stępiński ma wpisane:

1. miejsce.

Od pierwszej rundy w Chełmnie, przez Gdańsk, Głogów, Olsztyn, Lidzbark Warmiński, Nowogard i Wschowę.

Czternaście biegów. Czternaście zwycięstw.

To nie jest po prostu mistrzostwo.

To dominacja.

Rok później Stępiński występował już w klasie 125 cm³. Ówczesna prasa przedstawiała go jako obrońcę tytułu z LKS Jastrząb Lipno.

I właśnie takie historie budują rangę klubu.


KOLEJNE POKOLENIE – JARMUŁOWICZ, OGNISTY, ZALEWSKI

Jastrząb nie skończył się na jednym mocnym okresie.

Przychodzili następni.

W połowie pierwszej dekady XXI wieku klub reprezentowali między innymi Michał Jarmułowicz, Mateusz Ognisty i Piotr Zalewski.

Motoresults potwierdza ich bezpośrednio jako zawodników LKS Jastrząb Lipno.

W 2004 roku Piotr Zalewski startował dla Jastrzębia w klasie 80 cm³.

W sezonie 2007 w zespole LKS Jastrząb znaleźli się między innymi Michał Jarmułowicz, Mateusz Ognisty i Jacek Olszewski.

Miejskie materiały historyczne również wymieniają tę generację wśród zawodników związanych z rozwojem motocrossu w Lipnie.

Pokolenia się zmieniały.

Nazwa na wynikach pozostawała ta sama.

Jastrząb Lipno.


CHĘTNICKI I BARCZEWSKI – NASTĘPNA GENERACJA JASTRZĘBIA

Później nadszedł czas kolejnych młodych zawodników.

Jednym z największych talentów był Gabriel Chętnicki.

Powiat Lipnowski wśród jego sukcesów w barwach Jastrzębia wymienia między innymi Międzynarodowe Mistrzostwo Czech w klasie 125 Junior oraz 9. miejsce w EMX85 Mistrzostw Europy.

W barwach Jastrzębia startował również młody Jakub Barczewski.

W 2012 roku oficjalne materiały PZM klasyfikowały go jako zawodnika LKS Jastrząb Lipno.

W kolejnych sezonach był jednym z zawodników przynoszących klubowi ważne punkty i sukcesy.

Powiat Lipnowski wymienia Gabriela Chętnickiego, Jakuba Barczewskiego i Wiesława Kowalskiego jako skład związany ze zdobyciem Zespołowego Mistrzostwa Polski dla Jastrzębia.


WAŻNE: LKS JASTRZĄB LIPNO I MX LIPNO TO DWA ODDZIELNE KLUBY

W tym miejscu trzeba zrobić bardzo ważne rozróżnienie.

Dzisiaj w Lipnie funkcjonują między innymi:

LKS Jastrząb Lipno
oraz
Stowarzyszenie MX Lipno.

To dwa odrębne podmioty.

Nie należy więc automatycznie przypisywać każdego współczesnego zawodnika z Lipna do Jastrzębia.

Potwierdzają to zarówno oficjalne materiały samorządowe, jak i aktualne klasyfikacje sportowe. Powiat Lipnowski wymienia oba kluby oddzielnie.

Dobrym przykładem jest Jakub Barczewski.

Historycznie startował dla LKS Jastrząb Lipno.

Dziś reprezentuje MX Lipno.

I tak właśnie należy przedstawiać jego drogę.

Historia Jastrzębia pozostaje historią Jastrzębia.

Historia MX Lipno jest odrębnym rozdziałem współczesnego motocrossu w tym mieście.


STARA GWARDIA NADAL JEST PRZY TORZE

I tutaj dochodzimy do czegoś, co chyba najbardziej urzeka w całej historii Lipna.

Nazwiska sprzed dziesięcioleci nadal pojawiają się przy klubie.

W aktualnym zarządzie LKS Jastrząb Lipno znajdują się między innymi:

Jerzy Zieliński – prezes,
Walter Stępiński – wiceprezes,
Andrzej Kamykowski – członek zarządu,
Piotr Lewicki – członek zarządu.

Przecież część tych ludzi odnajdujemy w starych wynikach i materiałach sprzed kilkudziesięciu lat.

To jest niesamowita klamra.

Najpierw zawodnik.

Potem działacz.

Później człowiek przygotowujący zawody dla kolejnego pokolenia.

Motocross przechodzi z rąk do rąk, ale ludzie pozostają przy torze.


TOR W LIPNIE – NATURALNY, PIASZCZYSTY I BEZ LITOŚCI

Sam klub to jedno.

Ale Lipno ma jeszcze drugiego bohatera tej historii.

Tor.

To naturalny, piaszczysty obiekt, który podczas zawodów potrafi zmienić się nie do poznania.

Każde kolejne okrążenie robi swoje.

Tworzą się koleiny.

Powstają muldy.

Pojawiają się dziury.

Linie, które rano wyglądały idealnie, kilka godzin później mogą już nie istnieć.

W materiałach Miasta Lipna obiekt określano jako jeden z najładniejszych i najbezpieczniejszych torów w kraju. Jednocześnie zaznaczano, że jest bardzo trudny technicznie.

Polski Związek Motorowy, relacjonując Mistrzostwa Polski w 2018 roku, pisał o piekielnie wymagającym piaszczystym torze, który sprawdzał zarówno przygotowanie fizyczne, jak i psychiczne zawodników.

I każdy, kto choć raz ścigał się w Lipnie, dobrze wie, o czym mowa.

Tu nie wystarczy być szybkim przez jedno okrążenie.

Trzeba przetrwać cały wyścig.

Trzeba patrzeć.

Myśleć.

Zmieniać linie.

I mieć jeszcze trochę siły na końcówkę.

1520 METRÓW HISTORII

Według oficjalnego regulaminu najbliższych zawodów tor przy ul. Wyszyńskiego ma obecnie 1520 metrów długości i minimum 6 metrów szerokości.

Ale liczby nie oddają charakteru tego miejsca.

Bo Lipno nie jest torem, który można poznać z mapki.

Lipno trzeba przejechać.

Najlepiej wtedy, kiedy piach jest już rozkopany, ręce zaczynają boleć, a przed zawodnikiem jeszcze kilka okrążeń.

Wtedy tor pokazuje swoje prawdziwe oblicze.


„LIPNO MOTOCROSSEM ŻYJE” – I TO NIE JEST TYLKO HASŁO

Kiedy w 2018 roku odbywała się tutaj runda Mistrzostw Polski, PZM zatytułował swoją relację:

„Lipno motocrossem żyje!”

Trudno znaleźć lepsze określenie.

W relacji zwracano uwagę nie tylko na zawodników. Podkreślano również ogrom pracy wykonanej przez LKS Jastrząb Lipno, PUK Lipno i ludzi zajmujących się przygotowaniem oraz utrzymaniem toru.

Bo motocross nie powstaje sam.

Ktoś przygotowuje trasę.

Ktoś ją polewa.

Ktoś ustawia zabezpieczenia.

Ktoś stoi cały dzień z flagą.

Ktoś siedzi w biurze zawodów.

Ktoś naprawia ogrodzenie.

Ktoś pracuje przy starcie.

Ktoś musi zostać jeszcze długo po tym, kiedy ostatni kibic pojedzie do domu.

I właśnie dlatego historię klubów takich jak Jastrząb tworzą nie tylko mistrzowie Polski.

Tworzą ją również ludzie, których nazwisk nigdy nie zobaczymy na podium.


I TERAZ SPOJRZCIE NA TEGOROCZNY PLAKAT…

Wszystko się zmienia.

Grafika komputerowa.

Social media.

Rolki.

Filmy.

Animacje.

Marketing.

A potem pojawia się plakat zawodów w Lipnie.

I człowiek, który zna tę imprezę od lat, właściwie od razu wie, gdzie jesteśmy.

Ten charakterystyczny, tradycyjny układ.

Duży numer rundy.

Motocyklista.

Wyraźne „Zapraszamy”.

Herby.

Konkretne informacje.

Bez udawania, że trzeba właśnie wymyślić motocross od początku.

I wiecie co?

To ma swój klimat.

Bo za kilka albo kilkanaście lat można położyć obok siebie plakaty kolejnych zawodów w Lipnie.

I bez czytania miasta będzie wiadomo:

„To Jastrząb. To Lipno.”

Nie wszystko musi być nowe.

Czasami tradycja jest najlepszą identyfikacją.


30 SIERPNIA 2026 – JASTRZĄB ZNOWU OTWIERA BRAMY

W najbliższą niedzielę dopisany zostanie kolejny rozdział.

30 sierpnia 2026 roku.
Lipno.
Tor przy ul. Wyszyńskiego.

Na zawodników czeka IV runda Mistrzostw Strefy Polski Północnej oraz I runda Mistrzostw Okręgu Bydgoskiego w Motocrossie.

W programie znalazły się klasy:

MX65, MX85, MX Kobiet, MX1B, MX2B, MX Junior, MX Open, MX Masters oraz MX Amator.

W harmonogramie uwzględniono również MX Masters 50+.

Organizatorem zawodów jest:

LIPNOWSKI KLUB SPORTOWY „JASTRZĄB” LIPNO.


STARA GWARDIA BĘDZIE TAM RÓWNIEŻ W NIEDZIELĘ

Warto jeszcze spojrzeć na listę osób funkcyjnych najbliższych zawodów.

Dyrektor zawodów – Jerzy Zieliński.

Kierownik kontroli technicznej – Walter Stępiński.

Start–meta – Andrzej Kamykowski i Robert Skrzyński.

Przecież to niemal symboliczne.

Pisaliśmy wyżej o Kamykowskim budującym tor na przełomie lat 70. i 80.

A teraz mamy rok 2026.

I jego nazwisko znowu znajduje się przy maszynie startowej.

Tak wygląda prawdziwa ciągłość klubu.


GOSPODARZE MAJĄ TEŻ O CO WALCZYĆ

LKS Jastrząb Lipno nie będzie w niedzielę wyłącznie organizatorem.

Gospodarze nadal mają swoich zawodników.

Przed rundą w Lipnie liderem klasy MX Masters 50+ Mistrzostw Strefy Polski Północnej jest Mariusz Ogrodowicz z LKS Jastrząb Lipno.

Po trzech rundach zgromadził 248 punktów.

Na czwartej pozycji znajduje się kolejny zawodnik Jastrzębia, Walter Stępiński – 203 punkty.

W tej samej klasyfikacji doskonale widać również różnicę między dwoma lipnowskimi klubami. Przemysław Listowski jest klasyfikowany jako MX Lipno, natomiast Ogrodowicz i Stępiński jako LKS Jastrząb Lipno.

Dla gospodarzy będzie więc o co walczyć.

A start u siebie zawsze ma inny smak.


KIBICU – PRZYJEDŹ WCZEŚNIEJ

Na plakacie organizator tradycyjnie zaprasza kibiców na godzinę 12:00.

Jeżeli jednak chcecie zobaczyć ściganie od samego początku, warto pojawić się wcześniej.

Oficjalny harmonogram wygląda następująco:

6:30 – otwarcie biura zawodów
8:00 – początek treningów
11:00 – spotkanie z zawodnikami
11:10 – oficjalne otwarcie zawodów
11:30 – pierwszy wyścig MX65
12:00 – MX85 i MX Kobiet
12:35 – MX Masters i MX Masters 50+
13:10 – MX Junior i MX Open
13:45 – MX1B i MX2B
14:20 – MX Amator

Następnie rozpoczną się drugie wyścigi poszczególnych klas.

Ostatni zaplanowany start to drugi wyścig klasy MX Amator o 17:20.

Jeżeli więc ktoś przyjedzie na Lipno tylko na chwilę, może sporo stracić.

To jest dzień motocrossu. Warto być od początku.


OD JAGLIŃSKIEGO I KAMYKOWSKIEGO DO KOLEJNYCH POKOLEŃ

Kiedy zbierzemy tę historię w całość, zaczynamy rozumieć, dlaczego Lipno jest na motocrossowej mapie Polski miejscem szczególnym.

Najpierw byli ludzie, którzy stworzyli klub.

Henryk Kaczorowski.
Kazimierz Cegielski.
Jan Jagliński.

Potem ludzie, którzy budowali motocross i tor.

Jerzy Zieliński.
Andrzej Kamykowski.
Piotr Lewicki i cała stara gwardia Jastrzębia.

Później przyszli zawodnicy walczący o najwyższe krajowe trofea.

Marcin Abramowski.
Jacek Olszewski.
Maciej Czyżowski.
Kajetan Rusocki.
Michał Stępiński.

Następnie kolejne pokolenia.

Piotr Zalewski.
Mateusz Ognisty.
Michał Jarmułowicz.
Gabriel Chętnicki.
Jakub Barczewski.
Wiesław Kowalski.

A historia nadal trwa.

Zmieniają się zawodnicy.

Zmieniają się klasy.

Zmieniają się motocykle.

Ale tor przy Wyszyńskiego pozostaje.


PONAD PÓŁ WIEKU PÓŹNIEJ MASZYNA STARTOWA NADAL OPADA

Od pierwszych zorganizowanych imprez motorowych w Lipnie minęło 57 lat.

Od utworzenia LKS Jastrząb w 1970 roku – 56 lat.

Od oficjalnego powołania motocrossu w 1979 roku – 47 lat.

To kawał historii.

Świat motocrossu zmienił się w tym czasie niesamowicie.

Dawne CZ, Jawy i pierwsze japońskie motocykle ustąpiły miejsca współczesnym maszynom.

Zmieniły się zawieszenia.

Silniki.

Opony.

Kaski.

Ochraniacze.

Sposób przygotowywania torów.

Wyniki, które kiedyś czekały na wydrukowaną gazetę, dzisiaj kilka chwil po mecie można oglądać w telefonie.

Ale jedna rzecz praktycznie się nie zmieniła.

Zawodnicy ustawiają się za maszyną.

Mechanicy odchodzą.

Silniki wchodzą na obroty.

Wzrok kieruje się przed siebie.

Przez kilka sekund nie istnieje nic poza pierwszym zakrętem.

I wtedy…

opada bramka.

W niedzielę stanie się to w Lipnie ponownie.

Na ziemi, na której prawie pół wieku temu ludzie Jastrzębia własnymi siłami budowali tor.

Na torze, na którym później ścigali się mistrzowie Polski.

Na torze, przy którym część tamtych ludzi stoi do dzisiaj.


LIPNO NIE MUSI WYMYŚLAĆ MOTOCROSSU NA NOWO

I chyba właśnie tym zdaniem najlepiej zakończyć tę historię.

Lipno nie musi wymyślać motocrossu na nowo.

Nie musi udowadniać, że ma tradycję.

Nie musi tworzyć legendy.

Ta legenda została napisana przez dziesięciolecia.

Przez ludzi.

Przez zawodników.

Przez działaczy.

Przez rodziców.

Przez mechaników.

Przez kibiców.

Przez tych, którzy budowali tor.

I przez tych, którzy dbają o niego dzisiaj.

Dlatego w niedzielę nie jedziemy tylko na kolejną rundę Mistrzostw Strefy.

Jedziemy do miejsca, które od pokoleń żyje motocrossem.

IV RUNDA MISTRZOSTW STREFY POLSKI PÓŁNOCNEJ W MOTOCROSSIE

📅 Niedziela – 30 sierpnia 2026
📍 Lipno, tor motocrossowy przy ul. Wyszyńskiego
🏁 Organizator: LKS Jastrząb Lipno
🏆 IV runda MSPP + I runda Mistrzostw Okręgu Bydgoskiego
🎤 Oficjalne otwarcie: 11:10
🏍️ Pierwszy wyścig: 11:30

Stary, dobry tor.

Tradycyjny plakat.

Kilka pokoleń historii.

I jak zawsze – motocrossowy klimat Lipna.

DO ZOBACZENIA PRZY MASZYNIE STARTOWEJ! 🏁


JASTRZĄB DZISIAJ – ZAWODNICY LKS JASTRZĄB LIPNO W SEZONIE 2026

Historia historią, ale najważniejsze jest to, że LKS Jastrząb Lipno nadal żyje motocrossem i nadal ma swoich zawodników za maszyną startową.

Na podstawie oficjalnych wyników opublikowanych w sezonie 2026 w Motoresults w barwach LKS Jastrząb Lipno pojawili się:

#444 Oskar Zinko – MX Junior
#414 Ralf Zinko – MX Junior / MX Open
#193 Adam Gabryszewski – MX Junior
#802 Michał Murawski – MX1B
#12 Piotr Okrój – MX2B / MX1B
#19 Marcin Olejnik – MX Masters
#710 Artur Siwiński – MX Masters 50+
#76 Mariusz Ogrodowicz – MX Masters 50+
#15 Walter Stępiński – MX Masters 50+

To właśnie te nazwiska znajdujemy w wynikach sezonu 2026 przy nazwie LKS Jastrząb Lipno. W zależności od cyklu niektórzy zawodnicy startowali w różnych klasach.

MŁODOŚĆ I STARA GWARDIA W JEDNYM KLUBIE

I chyba właśnie ta lista najlepiej zamyka całą historię.

Z jednej strony mamy młodszych zawodników, takich jak Oskar Zinko, Ralf Zinko czy Adam Gabryszewski.

Z drugiej strony za maszyną nadal ustawiają się doświadczeni zawodnicy klas Masters.

Marcin Olejnik reprezentuje Jastrzębia w MX Masters. W sezonie 2026 wystartował także w Mistrzostwach Polski, gdzie po rundzie w Toruniu zajmował siódme miejsce w klasyfikacji MX Masters.

Bardzo mocną grupę Jastrząb ma w MX Masters 50+.

Mariusz Ogrodowicz, Walter Stępiński i Artur Siwiński regularnie pojawiają się w wynikach właśnie jako reprezentanci LKS Jastrząb Lipno.

Szczególnie imponująco wygląda sytuacja Mariusza Ogrodowicza.

Przed domową rundą w Lipnie #76 Mariusz Ogrodowicz prowadzi w klasyfikacji MX Masters 50+ Mistrzostw Strefy Polski Północnej z dorobkiem 248 punktów.

#15 Walter Stępiński zajmuje czwarte miejsce z 203 punktami.

W tej samej klasyfikacji znajduje się również #710 Artur Siwiński.

Kilka dni przed zawodami w Lipnie ta trójka reprezentowała Jastrzębia również podczas rundy AMIC Energy Motocross w Człuchowie.

W pierwszym wyścigu Mariusz Ogrodowicz był piąty, Artur Siwiński szósty, a Walter Stępiński dwudziesty. W drugim Siwiński finiszował czwarty, a Ogrodowicz szósty.

OD BUDOWY TORU DO SEZONU 2026

I tak domyka się historia, którą zaczęliśmy kilkadziesiąt akapitów wcześniej.

Najpierw byli ludzie, którzy tworzyli klub.

Potem ludzie, którzy własnymi rękami budowali tor.

Później przyszli mistrzowie Polski.

Następne pokolenia wychodziły zza tej samej maszyny startowej.

A dzisiaj mamy sezon 2026.

Na liście wyników nadal widnieje:

LKS JASTRZĄB LIPNO.

Obok tej nazwy są kolejne numery startowe i kolejne nazwiska.

I właśnie dlatego historia tego klubu nie jest zamkniętym rozdziałem.

Ona nadal jest pisana.

Okrążenie po okrążeniu.

Wyścig po wyścigu.

Pokolenie po pokoleniu.

A w niedzielę, 30 sierpnia 2026 roku, kolejna jej strona zostanie zapisana tam, gdzie wszystko nabiera największego znaczenia.

Na motocrossowym torze w Lipnie.

Lubisz nasz artykuł? Śmiało udostępnij na swoim profilu lub pozostaw „like” poniżej.

MXWÓJCIK – żyjemy motocrossem. Sklep, serwis, szkoła motocrossu i media motocrossowe.

2 odpowiedzi do “LKS JASTRZĄB LIPNO – HISTORIA PISANA MOTOCROSSEM. OD LUDZI, KTÓRZY ZBUDOWALI TOR, DO IV RUNDY MSPP 2026”

  1. Jak to dobrze, że znalzł się ktoś kto zajął się opisaniem genezy i dokonań Jastrzębia Lipno. Do pisania „wielkiej” historii autorów nie brakuje, ale do pisania klubów, lub małych miejscowości już tak. Niektóre z tych z osiągnięć Jastrzębia miałem możliwość oglądać osobiście w Lipnie, niestety nie tak często jakbym chcial. Szczególnie miło było mi kiedy czytałem o moim braciszku ciotecznym Jurku, bo sam byłem świadkiem ile trudu i czasu poświęcał Klubow, ale także i cała jego rodzina: Terenia, Elunia i Marzenka. Życzę Lipnu i Klubowi dalszych sukcesów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *