Eli Tomac wygrywa drugi raz z rzędu! Wielkie emocje w San Diego na rundzie Monster Energy Supercross 2026

Druga runda sezonu (17.01.2026) Monster Energy Supercross 2026 oraz Mistrzostw Świata SMX w San Diego dostarczyła kibicom dokładnie tego, na co liczyli — wielkich nazwisk, twardej walki i wyścigów rozstrzyganych w końcówce. Snapdragon Stadium ponownie wypełnił się do ostatniego miejsca.

Największym bohaterem wieczoru został Eli Tomac, który odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji klasy 450SMX.

450SMX: Tomac lepszy od Roczena i Lawrence’a po epickiej walce

Wyścig główny klasy 450SMX rozpoczął się od holeshota Huntera Lawrence’a, za którym natychmiast ustawili się Ken Roczen i Eli Tomac. Ta trójka błyskawicznie odjechała reszcie stawki, zamieniając wyścig w prawdziwy pokaz mistrzowskiej jazdy.

Lawrence długo bronił prowadzenia przed Roczenem, ale na 14 minut i jedno okrążenie przed końcem Niemiec przeprowadził skuteczny atak. Chwilę później do walki o zwycięstwo włączył się również Tomac. Amerykanin na moment objął prowadzenie, lecz Roczen odpowiedział i odzyskał pozycję.

Decydujący moment nastąpił na sześć minut przed metą — Tomac ponownie zaatakował i tym razem nie oddał już prowadzenia. Roczen stracił tempo, co wykorzystał Lawrence, awansując na drugą pozycję i ruszając w pogoń za liderem. Mimo ogromnej presji Tomac dowiózł zwycięstwo do mety z przewagą 1,3 sekundy.

To było jego 87. zwycięstwo w karierze SMX (Supercross + Pro Motocross), co oznacza, że zrównał się z legendarnym Jeremym McGrathem na drugim miejscu w klasyfikacji wszech czasów.

Wyniki 450SMX – San Diego:

  1. Eli Tomac
  2. Hunter Lawrence
  3. Ken Roczen
  4. Chase Sexton

Sexton przebija się z końca, upadek mistrza

Tuż za podium finiszował Chase Sexton, który musiał odrabiać straty po błędzie na starcie — uderzył w bramkę i ruszał z końca stawki. Podczas pogoni doszło do kontaktu z obrońcą tytułu Cooperem Webbem, który upadł i ostatecznie ukończył wyścig na ósmym miejscu.


Klasyfikacja 450SMX po 2 rundach

Tomac, dzięki dwóm zwycięstwom, ma teraz 8 punktów przewagi nad Roczenem. Lawrence awansował na trzecie miejsce i traci 10 punktów do lidera.

250SMX: Deegan wygrywa po kontrowersyjnej walce z Anstiem

Drugi wyścig Zachodniej Dywizji klasy 250SMX przyniósł emocjonującą walkę zespołowych kolegów z Monster Energy Yamaha Star Racing. Haiden Deegan odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale nie obyło się bez kontrowersji.

Lider punktacji Max Anstie zdobył holeshota, a obaj zawodnicy kontynuowali zaciętą walkę, którą rozpoczęli już wcześniej w wyścigu kwalifikacyjnym. Deegan był wyraźnie szybszy, jednak doświadczenie Brytyjczyka długo pozwalało mu utrzymywać prowadzenie.

Na dziewięć minut i jedno okrążenie przed końcem Deegan zaatakował agresywnie w zakręcie typu bowl, ścinając tor jazdy pod Anstiem. Podczas wyjścia z zakrętu tylne koło Amerykanina zahaczyło o przednie koło rywala, co doprowadziło do upadku lidera klasyfikacji. Deegan odjechał, a Anstie wrócił do wyścigu dopiero na szóstej pozycji.


Walka o podium i pewne zwycięstwo Deegana

Gdy Deegan budował przewagę przekraczającą pięć sekund, uwaga przeniosła się na walkę o podium między:

  • Chance’em Hymasem (Honda HRC Progressive)
  • Cameronem McAdoo (Monster Energy Pro Circuit Kawasaki)
  • Michaelem Mosimanem (Monster Energy Yamaha Star Racing)

McAdoo wyprzedził Hymasa, a chwilę później zrobił to również Mosiman, gdy Hymas omal nie zaliczył upadku podczas obrony pozycji.

Deegan niezagrożony sięgnął po zwycięstwo z przewagą 7,6 sekundy nad McAdoo. To jego ósme zwycięstwo w karierze i pierwsze odniesione z numerem 1 na motocyklu. Mosiman stanął na podium po raz jedenasty w karierze, a Anstie po efektownej pogoni ukończył wyścig na piątym miejscu.


Klasyfikacja 250SMX West po 2 rundach

Dzięki zwycięstwu Deegan awansował z czwartego na pierwsze miejsce w tabeli i ma 1 punkt przewagi nad Anstiem. Hymas jest trzeci i traci 5 punktów do lidera.

Źródło: www.supercrosslive.com

#Supercross2026 #SanDiegoSupercross #EliTomac #HaidenDeegan

Lubisz nasz artykuł? Śmiało udostępnij na swoim profilu lub pozostaw „like” poniżej.

Komentarze