MAX CHWALIK – TOMEK WYSOCKI – WIKTORIA GARBOWSKA W PRZEPRAWIE NA MAXA

Darek Stypa podsumowuje LOKET. Oprócz radości z wielkiego sukcesu Maksymiliana Chwalika w tle pozostają mieszane uczucia po weekendzie na torze w Loket. Wielkie gratulacje dla Maksa za osiągnięty wynik. Przeliczyłem dokładnie – w rundach wszystkich stref klasy EMX 65 wystartowało 209 zawodników. Piąte miejsce w finale to super wynik. Można gdybać co by było itp.  ale ja z takiego osiągnięcia jestem bardzo zadowolony.

Przeanalizowałem też TOP10 zawodów w Loket pod względem ilości zawodników z poszczególnych stref: 5 z NW, po 2 z naszej NE i SW oraz 1 z SE. Co do pierwszych trójek z klasyfikacji generalnej stref nie wszyscy sprostali oczekiwaniom odnośnie finału. Dla przykładu zwycięzca SE Chorwat Sterpin – 18 miejsce, trzeci w SW Hiszpan Perez był 25, a trzeci w -najsilniejszej – NW Duńczyk Skovbjerg na pozycji 29 (bez punktów!!!).
Zabrakło w Loket zawodników z pozycji 2 w NE i SE ale po analizie zdobywanych punktów w kolejnych wyścigach strefowych, nie wydaje się, by ich obecność mocno zmieniła klasyfikację finału. W kontekście danych, które podałem wynik Maksa nabiera jeszcze większej wartości. Dziękuję szczególnie rodzicom Maksa, bo wiem ile wysiłku w każdej dziedzinie życia ich to kosztowało. Anna Chwalik i Wojtek Chwalik – możecie być dumni z tego co razem z Maksem osiągnęliście! A przecież to dopiero
początek 🙂

Bardzo cieszy mnie tez coraz lepsza postawa Tomka Wysockiego. Mimo słabego startu najlepsze miejsce (23) w pierwszym wyścigu w historii występów w MXGP. Tomek Wysocki w rozmowie jak zwykle zadowolony z życia, nie narzekający na nic. Ale ja już wtedy wiedziałem (od jego taty Heńka), że mieli koszmarną, w większości bezsenną noc z powodu dyskoteki i fajerwerków (!!!) odbywających się w bliskiej odległości od ich busa. Szacunek dla Tomka i ekipy, „brawo” promotor i organizatorzy!

Wiktoria Garbowska swój debiut w Mistrzostwach Świata też może zaliczyć do udanych. Nie przestraszyła się rywalek i wymagającego toru. Nie było łatwo, ale nikt nie obiecywał, że tak będzie 😉
Od jakiegoś czasu sceptycznie patrzę na różnorakie działania promotora MŚ. Traktowanie klas ME jako przystawek zasilających budżet nie jest fair. Szczególnie trening w jednym kawałku (wolny, kwalifikacyjny i starty) dla 65 i 85 to nieporozumienie. Duże motocykle i starsi zawodnicy sobie poradzą, ale najmłodsi z mniejszym doświadczeniem i mniejszymi możliwościami sprzętowymi już niekoniecznie. Twierdziłem tak wcześniej i nie zmieniam zdania – gdzie kasa jest priorytetem, sport schodzi na plan dalszy. Mam wrażenie, że weekend w Loket potwierdził moją tezę…

Darek Stypa.

Lubisz nasz artykuł ? Śmiało udostępnij na swoim profilu lub pozostaw „like” poniżej.

Komentarze